Spełniam swoje MARZENIA [WYWIAD]

fot. Igor Skrzyczewski

Zamiast wychodzić na imprezy, zamykałem się w pokoju i ćwiczyłem grę na gitarze, montowałem filmy – mówi Mateusz Ciawłowski, 19-letni, popularny youtuber z Gorzowa Wielkopolskiego.

– To był twój pierwszy występ na Winobraniu? Jak to się stało, że pojawiłeś się w Zielonej Górze?

– To był mój pierwszy występ na Winobraniu. Wcześniej w Zielonej Górze zaśpiewałem dwie kolędy podczas koncertu charytatywnego „Warto jest pomagać”. Poznałem organizatorów i prawdopodobnie zrobiłem na nich dobre wrażenie. Pamiętali o mnie, dlatego w niedzielę pojawiłem się w Zielonej Górze po raz drugi. Nie mogę zapomnieć o panu Zbigniewie Binku, który na każdym kroku chwali mnie i poleca zielonogórzanom.

– A byłeś wcześniej na Winobraniu jako turysta?

– Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej nie miałem przyjemności zwiedzać Zieloną Górę podczas Winobrania. Ta impreza wzbudziła we mnie wiele pozytywnych emocji. Przede wszystkim nie spodziewałem się, że miasto zapewnia mieszkańcom aż tyle atrakcji: dwie duże sceny z obszernym programem występów, mnóstwo nastrojowych straganów, park rozrywki, degustacja różnych gatunków wina oraz wiele innych wzbudzających zachwyt niespodzianek.

– Jesteś yotuberem, piosenkarzem, showmanem, filmowcem. Która z tych ról jest ci najbliższa?

– Najczęściej nazywam siebie po prostu muzykiem. Tworzę różne rzeczy – filmy rozrywkowe, nagrywam covery, prowadzę transmisje na żywo. Wszystkie te aktywności są związane głównie z muzyką. W filmach rozrywkowych zazwyczaj śpiewam, np. typowe teksty naszych mam, nauczycieli itp. Podczas nagrywania jakiegokolwiek coveru muzycznego z pomocą gitary tworzę melodię, nagrywam swoje wokale, a na końcu klip video. Podczas transmisji na żywo, oprócz rozmów z widzami, głównie śpiewam. Jakiś czas temu zagrałem w filmie fabularnym, który trafi na ekrany kin już 8 listopada (Jestem M MISFIT). W tym filmie gram postać związaną z muzyką. Nawet zaśpiewałem jeden utwór! Małymi krokami zmierzam w stronę prawdziwej muzycznej kariery. Chcę skupić się na wydawaniu autorskich piosenek i koncertowaniu.

Domyślam się, że zaczynałeś kręcić filmy dla zabawy. Twoje filmy i piosenki są dla młodych czy dla seniorów?

– Już w szkole podstawowej razem z kolegami nagrywaliśmy filmy, które pełniły rolę projektu artystycznego na zajęcia z języka polskiego. Później z kolegą nagrywaliśmy filmy rozrywkowe, w których rzeczywiście robiliśmy wiele rzeczy dla „fun’u”, czyli dla zabawy. Mieliśmy z tego wiele radości. Pewnego dnia nadszedł moment, kiedy wszystkim znajomym się to znudziło i zostałem sam. Postanowiłem połączyć pasję kręcenia filmów z miłością do muzyki, tak powstał mój kanał muzyczny. Piosenka powstała z tekstów mojej mamy podbiła internet. Nigdy bym się nie spodziewał, że to właśnie ona otworzy mi drzwi do popularności. Jedną piosenką połączyłem wszystkie pokolenia: babcie i mamy, które podobne  frazy słyszały od swoich mam a teraz same je wypowiadają do swoich dzieci. W mojej twórczości każdy znajdzie coś dla siebie. Obecnie pracuję nad wydaniem singla promującego płytę, ta ukaże się wiosną przyszłego roku. Jestem w fazie pisania nowych piosenek i pozyskiwania sponsorów chętnych wesprzeć produkcję płyty.

– Skąd twoje zainteresowanie muzyką? Pasję zaszczepili ci rodzice, starsze rodzeństwo, koledzy?

– Pasja do muzyki zrodziła się nieoczekiwanie. Największym bodźcem stał się serial „Big Time Rush”, który puszczano w telewizji na młodzieżowym kanale. To historia czterech chłopaków tworzących boysband. Ich twórczość tak bardzo mnie urzekła, że zostałem z nimi na dłużej. Oglądałem ich koncerty, słuchałem wszystkich piosenek i z czasem chciałem być tacy jak oni. Śpiewanie sprawiało mi dużą przyjemność. Pragnąłem mieć swoich własnych fanów, którzy będą śledzić moje losy. Wziąłem się mocno do roboty i pomimo wielu przeszkód udało mi się zrealizować kilka największych marzeń.

– Postanowiłeś połączyć muzykę z kręceniem filmów. Początki były trudne, teraz masz ok. 290 tys. subskrypcji na Youtubie. To mało czy dużo?

– Doczekaliśmy czasów, w których subskrypcje na YouTube niewiele znaczą. Fakt – 290 tys. subskrypcji to duża liczba, lecz nigdy nie mamy pewności, czy te osoby obejrzą nasz kolejny film. Aby tak się stało, musimy ciężko pracować, by nasze nowe filmy przykuwały uwagę odbiorców. Początki nigdy nie są łatwe. Nagrywam na YouTube prawie 8 lat i dopiero od niecałych dwóch cieszę się sukcesem, który mnie spotkał. Wiele razy zastanawiałem się, czy warto to wszystko jeszcze robić. Zwyciężyły ambicja i silne pragnienie spełnienia marzeń. Teraz najbardziej zależy mi na widzach, którzy są ze mną na dobre i na złe. To oni najbardziej mnie motywują i dają energię do pracy.

– W sieci krążą legendy o gigantycznych zarobkach youtuberów. Jesteś na początku drogi do sławy i pieniędzy. Myślisz, że z internetowej twórczości zarobisz na kupno mieszkania i samochodu?

– Chciałbym, aby to właśnie muzyka była moim głównym źródłem dochodu. Na tę chwilę pragnę koncertować jeszcze więcej i wykonywać autorskie utwory. Wierzę, że czas na kupienie najnowszego auta czy domu kiedyś nadejdzie, lecz nie to jest dla mnie teraz najważniejsze. Aktualnie jestem na etapie inwestowania w swoją karierę.

– Jak reagują na twoją popularność nauczyciele i koledzy ze szkoły?

– Na początku mojej przygody z muzyką doświadczyłem dużego ataku hejtu. Nauczyciele oraz rówieśnicy mnie zwyczajnie wyśmiewali. Ba, śmiano się ze mnie oraz z mojej twórczości nawet w gronie przyjaciół i rodziny. To było straszne uczucie, gdyż większość z tych osób nigdy nie powiedziała mi prosto w oczy, co sądzi o mej twórczości. Zazwyczaj dowiadywałem się o tym po kątach, od innych. To bardzo bolało. Na szczęście miałem w sobie tyle odwagi i siły, by zabrać się do pracy.  I zamiast wychodzić ze znajomymi na imprezy, zamykałem się w pokoju i uczyłem się grać na gitarze i montować filmy. Zapisałem się na lekcje śpiewu. To wszystko sprawiło, że jestem teraz w miejscu, w którym zawsze chciałem być. Oczywiście, czeka mnie jeszcze sporo pracy. Kto wie? Może wyśmiewanie się z mojej osoby tylko dodało mi sił?

– Co lubisz poza muzyką i filmami? Twoje hobby?

– Uwielbiam fotografię! Cieszę się, że w dużym stopniu łączy się ona z codziennymi zajęciami. Często wychodzę na sesje zdjęciowe, którymi później chwalę się na Instagramie. Tak samo jak lubię robić zdjęcia, tak samo lubię do nich pozować.

– Masz dużo fanek. Czy któraś z nich wpadła ci w oko?

– Fanów z dnia na dzień przybywa. Moja liczna rodzina „Ciawloversów” stale się powiększa. Jestem jej bardzo wdzięczny, że wciąż mnie wspiera. Na miłość w moim życiu jeszcze przyjdzie czas. Teraz skupiam się głównie na rozwijaniu kariery.

– Nie mogę nie zapytać o żużel. Kibicujesz Stali i nie lubisz Falubazu?

– Żużel to mój ulubiony sport. Kibicuję Stali Gorzów od dziecka, nie opuszczam żadnego meczu. Co nie oznacza, że nie lubię Falubazu. Cieszę się, że obie te drużyny prezentują światowy poziom. Konflikt między tymi klubami jest dla mnie mało istotny. Zaliczam się do osób, które unikają konfliktów. Uważam, że zdrowy rozsądek powinien zawsze wygrywać. W jednym sezonie lepiej radzi sobie Stal, w drugim Falubaz. Na tym polega piękno sportu – zamiast się kłócić, postarajmy się łączyć.

– Dziękuję.

Rafał Krzymiński

 

Galeria z koncertu podczas Winobrania 2019 w Zielonej Górze: